Na swoje!

Po 5 latach w agencji Semahead odchodzę „na swoje”, aby gonić marzenia. Mogę siedzieć wygodnie w fotelu, pozostając w strefie komfortu, albo próbować je łapać, bo tak blisko jeszcze nigdy nie były. Ostatnio otrzymałem propozycję współpracy jako rysownik z jednym z największych serwisów piłkarskich na świecie, który należy do koncernu medialnego Warner Media. Jestem tuż przed 30-tką i założeniem własnej rodziny. Mam już wyrobioną jako taką markę w branży. Pierwsze mieszkanie i poduszka finansowa też odhaczone. W skrócie: to idealny moment w moim życiu!

Będę zajmował się tym, co robiłem do tej pory, czyli socialami i rysunkiem. Startuję 4 lutego, w dzień narodzin Facebooka. W maju 2016, gdy ruszałem z Rysuję fejsbuki, na ostatnim miejscu na liście celów na najbliższe 5 lat zapisałem: „w przypadku sukcesu – dobre podłoże pod własną działalność”. To nie jest spontaniczny ruch pod wpływem chwili, ale coś, co siedziało mi z tyłu głowy od dawna i w końcu dojrzało. Od paru miesięcy analizuję wszystkie dostępne historie ludzi, którzy przeszli na własny rachunek – gdzie popełnili błąd albo co sprawiło, że im się udało. Mam konkretny plan na najbliższe 2-3 lata i spróbuję go zrealizować. Reszta to marzenia.

Jeśli chcesz pomóc mi je osiągnąć, poleć mnie w firmie, w której pracujesz. Mam już wypasiony sprzęt, wszystkie narzędzia i nawet stronę z ofertą: brusik.pl. Mam też ciągle wolne zasoby czasowe, więc obecnie poszukuję klientów. Liczba miejsc ograniczona 😉

Informacyjnie

ℹ Blog rysujefejsbuki.pl zostaje. Z tą różnicą, że wcześniej był to blog prowadzony dla przyjemności po godzinach, teraz będzie to bardziej blog firmowy. Chciałbym jednak zachować jego lekką i humorystyczną formę.

Brusik.pl to moja nowa firma, w ramach której będę prowadził nie tylko Rysuję fejsbuki, ale też 11vs11.art oraz kontynuował współpracę z moimi Partnerami.

Obserwuj Rysuję fejsbuki na
Rysuję fejsbuki na LinkedInie
Rysuję fejsbuki na Facebooku
Rysuję fejsbuki na Instagramie
Rysuję fejsbuki na Twitterze
Rysuję fejsbuki na TikToku
Ten wpis został skomentowany 2 razy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *