PORADNIK: Social-life balance

Cały ten wpis dla jednych będzie oczywistością, innym może pomóc choć trochę bardziej poukładać swoje życie.

Pracując w mediach społecznościowych ciężko zachować work-life balance, a jeszcze trudniej social-life balance. Wiem, bo sam zmagam się z tym problemem…

Od 2 do 17 obszarów

Gdy miałem 10 lat doszło do mnie, że jeśli mam dwie pasje w postaci piłki nożnej i Pokemonów, to muszę dzielić na nie mój wolny czas i sam decyduję, w jaki robię to sposób. Było to odkrycie na miarę 10-latka.

Mniej więcej 10 lat później byłem u progu dorosłego życia i stwierdziłem, że w moim przypadku składa się ono z 4 ważnych dla mnie obszarów:
1. pracy,
2. pasji (głównie piłki nożnej i Juventusu),
3. życia towarzyskiego,
4. oraz mojej radosnej twórczości, która pomaga mi zaspokoić potrzebę tworzenia czegoś i samorealizacji.

W okresie studiów starałem się pamiętać o każdym z tych obszarów. Im bliżej byłem jednak 30-tki, tym mocniej czułem, że 4 powyższe obszary nie oddają stopnia skomplikowania dorosłego życia.

W zastraszającym tempie zaczęłam definiować nowe, istotne dla mnie obszary. Ostatnio doliczyłem się ich aż 17!
1. Dbanie o mnie samego (np. zdrowa dieta)
2. Sen (głównie jego efektywność)
3. Odpoczynek (natura!)
4. Aktywność fizyczna (pływanie, rower, piłka, góry)
5. Rodzina bliższa i dalsza
6. Narzeczona
7. Znajomi
8. Finanse
9. Nieruchomości (remont obecnego mieszkania, planowanie zakupu kolejnego)
10. Ruchomości
11. Praca
12. Rozwój zawodowy
13. Praca nad słabymi stronami (angielski, taniec, pływanie)
14. Pasje (Juventus, Rysuję fejsbuki, 11vs11.art, malowanie)
15. Czytanie
16. Podróże
17. Robienie zupełnie nowych rzeczy
(np. wizyta w parku trampolin)

Zaniedbanie któregokolwiek z tych punktów sprawia, że prędzej czy później, bardziej lub mniej odczuwalnie, ale czegoś mi brakuje. Zaniedbania niektórych są odczuwalne natychmiast (np. sen) i stosunkowo łatwo je nadrobić, w innych przychodzą z czasem i trudniej uzupełnić zaległości (np. aktywność fizyczna). W jednych odczuwam silniejsze potrzeby niż ludzie z mojego otoczenia (np. praca i rozwój zawodowy), a w innych dużo mniejsze (np. odpoczynek i podróżowanie).

Całkowite zapomnienie na parę miesięcy lub nawet lat o którymkolwiek z powyższych obszarów prowadzi do zupełnie innych konsekwencji. To trochę jak w Simsach, w których miałeś paski potrzeb: głód, komfort, pęcherz, energia, zabawa, towarzystwo, higiena i wystrój.

Równie złe jest skupienie się tylko na 1 lub 2 z obszarów. Masz wówczas wrażenie, że Twoje życie staje się jak deska do krojenia, na której kroisz i kroisz, aż zaczyna Ci się z niej wszystko wysypywać, co powoduje frustrację, ale musisz dalej kroić.

Życie nie jest jak deska do krojenia, na której starasz się pokroić wszystko naraz, ale jak szachownica, na której musisz porozkładać wszystkie figury, ciągle pamiętać, że ich układ nie jest stały i skupiać swoją uwagę to na pojedynczych figurach, to na układzie całości.

5 superobszarów

Dlatego wróćmy do obszarów. Aby ułatwić sobie zarządzanie nimi, pogrupowałem je na 5 superobszarów:
1. Ja, czyli moje zdrowie i energia (nr: 1, 2, 3 i 4)
2. Inni, czyli relacje z drugim człowiekiem (nr: 5, 6 i 7)
3. Majątek materialny (nr: 8, 9 i 10)
4. Rozwój i realizacja (nr: 11, 12, 13 i 14)
5. Czas wolny (nr: 14 raz jeszcze, 15, 16 i 17)

Następnie szczerze oceniłem w skali od 1 do 5, który z 17 obszarów jest przeze mnie na ten moment najlepiej, a który najgorzej ogarnięty. Po przeliczeniu średniej ocen dla każdego z superobszarów jak na dłoni wyszło to, co już wcześniej podejrzewałem. Obecnie coraz bardziej skupiam się na majątku materialnym oraz rozwoju i realizacji. Pozostałe obszary są przeze mnie bardziej lub mniej zaniedbane. Najgorszą średnią ocen mają obszary podpisane zbiorczo jako „czas wolny”.

Materialista i pracoholik? Oczywiście wszystko można jakoś racjonalnie uzasadnić. Mam prawie 30 lat. Skupiam się obecnie na tych superobszarach, które w największym stopniu są w stanie przygotować mnie do założenia rodziny i zapewnienia jej bytu na odpowiednim poziomie.

Nie ogarniasz? Spróbuj!

Jeśli też czujesz, że Twoje życie staje się taką przepełnioną deską do krojenia, poświęć jeden weekend na zrzucenie wszystkiego z tej deski, rozrysowanie na niej pól wyraźnymi kreskami i rozłożenie figur.

Oczywiście Ty możesz wybrać inne obszary niż ja. Może być ich mniej albo więcej, bo np. masz już dziecko, jesteś aktywnie związany z jakąś religią albo zarządzasz trzema firmami. Oszacuj, które obszary najbardziej angażują Cię dziś czasowo, z których jesteś najbardziej, a z których najmniej zadowolony, które są dla Ciebie najbardziej priorytetowe (najszybciej odczuwasz w nich braki). Na koniec zastanów się, co mógłbyś zmienić w swoim życiu, aby wprowadzić w ruch te najbardziej zaniedbane punkty.

W ciągu całego swojego życia powinieneś świadomie skupiać swoją uwagę na innych obszarach. Wraz z upływem lat zmieniają się przecież priorytety. Chociaż żyję na tym świecie dopiero od niespełna 30 lat, to już teraz dostrzegam (na własnym i innych przykładzie), jak negatywne skutki może mieć całkowite skupienie się tylko na 1-2 obszarach i zapomnienie o całej reszcie. Życie jest znacznie bardziej wielowymiarowe niż świat 10-latka.

Wszystko rozbija się o czas

Chociaż nie każdy obszar jest angażujący w takim samym stopniu, to znalezienie czasu dla każdego z nich nie jest łatwym zadaniem.

Czy jesteśmy zorganizowani czy nie, to tydzień każdego z nas liczy dokładnie 168 godzin. Jeśli śpisz średnio 7 godzin dziennie, zostaje Ci do dyspozycji 119 godzin. Zapewne ok. 9-10 godzin dziennie poświęcasz na pracę i dojazdy w obie strony. Zostają 69-74 godziny. Zaspokojenie codziennych potrzeb fizjologicznych typu jedzenie czy dbanie o higienę to średnio 2 godziny dziennie. I nagle pozostaje Ci tylko 55-60 godzin tygodniowo na kilkanaście obszarów. Odliczamy obszar nr 2, czyli sen, który już wcześniej uwzględniliśmy. Finalnie wychodzi 55-60 godzin dzielone na 16 obszarów, czyli ok. 3,5 godziny w skali tygodnia na każdy z nich, dziennie – zaledwie 30 minut.

Po tych obliczeniach doszło do mnie, że jeśli tydzień w tydzień poświęcam ok. 15-25 godzin na rysowanie, to znaczy, że zajmuje ono czas, jaki mam dla ok. 4-7 innych obszarów. To mój świadomy wybór w tym momencie życia.

Co mogę doradzić Tobie? Staraj się znaleźć aktywności, które łączą jak najwięcej zaniedbanych przez Ciebie obszarów – np. wycieczka w góry (aktywność fizyczna) ze znajomymi (relacje), połączona z wizytą w termach (odpoczynek).

Social-life balance

Warto pamiętać o tym wszystkim szczególnie zajmując się mediami społecznościowymi. Social media mają to do siebie, że starają się zawładnąć wieloma obszarami, m.in. stać się substytutem kontaktu ze znajomymi (Messenger) czy rozwoju zawodowego (LinkedIn). Pożerają też czas, który jest kluczowy w całej tej układance.

Za ich pomocą łatwo wykreować wirtualny obraz swojego wymarzonego życia. Czasem sami zaczynami się na niego nabierać. Wydaje nam się, że mamy szachownicę ze świetnym układem figur, który inni podziwiają, a tak naprawdę codziennie męczymy się z deską do krojenia, która wcale nie kroi.

Mnie osobiście pomogło zdanie sobie sprawy, iloma dysponuję figurami na szachownicy. Nie uważam, że mam wszystko idealnie ogarnięte, ale wydaje mi się, że wiem, jakie ruchy powinienem wykonać. Mam konkretny plan, na czym skupić się w najbliższych miesiącach i latach. Pomogło mi to w ogarnięciu życia, gdy skończyłem 20 lat, mam nadzieję, że pomoże, kiedy i skończę 30 😉

Obserwuj Rysuję fejsbuki na
Rysuję fejsbuki na LinkedInie
Rysuję fejsbuki na Facebooku
Rysuję fejsbuki na Instagramie
Rysuję fejsbuki na Twitterze
Rysuję fejsbuki na TikToku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *